top of page

blog projektanta 

Ach ta Chelsea…

  • Zdjęcie autora: Oktawia Wasielewska
    Oktawia Wasielewska
  • 5 cze
  • 3 minut(y) czytania

 👍To była moja 6 Chelsea. Ale ta tegoroczna trochę mnie zaskoczyła.

🌱Kilka lat temu pisałam teksty o tym, że na Chelsea dzieje się coś bardzo interesującego. W ogrodach pojawiła się dzikość. Rośliny spontaniczne. Ludzie robili zdjęcia „chwastom”. Serio mniszkowi też. Topowi projektanci opowiadali o odkrywaniu dzikiej przyrody podczas samotnych spacerów w czasie i po pandemii, o zachwycie nad tym, co wcześniej było pomijane, o potrzebie większej pokory wobec procesów w naturze. Klimat, bioróżnorodność i adaptacja do zmian stawały się osią projektu ogrodów pokazowych. Tak, tak z tymi całymi kosztami, ale przy okazji treść szła w świat!

 

🤔A same ogrody?

🤩 W ogrodach pokazowych projektowo i realizacyjnie wszystko nadal jest dopracowane do granic możliwości. To warto zobaczyć. Widać ogromny kunszt, przemyślane idee i bardzo subtelne łączenie ich z misjami patronów: fundacji, organizacji społecznych czy charytatywnych. Był jeden moment, który został ze mną na dłużej. Osoba chora na parkinsona rozmawiała z projektantem o szczegółach ogrodu stworzonego właśnie z myślą o pacjentach. Nie o idei, nie o nagrodach, ale o konkretnych rozwiązaniach i własnych doświadczeniach. Wśród tłumów, sponsorów i wystawowego rozmachu była to jedna z tych chwil, które pokazują prawdziwy sens projektowania.

 

🌱Ale równocześnie coraz trudniej pozbyć się wrażenia, że wystawa staje się bardziej spektaklem niż praktyczną inspiracją.

 

🤔 Ogrodów pokazowych było jakby mniej. Jasne, można znaleźć wiele dobrych argumentów: mniejszy ślad CO2, mniej materiałów, mniej roślin wykorzystywanych do krótkotrwałych realizacji. A może mniej chętnych twórców tych wielkich przedsięwzięć …?

 A przestrzeń coraz częściej zajmują kolejne food courty, lody, frytki, cydry i wszystko to, co można sprzedać tysiącom odwiedzających. Oczywiście za odpowiednie kwoty. We wcześniejszych latach nie miałam też poczucia taaaakiego tłoku! Czas wydłużał się nie przez wnikliwe studiowanie projektów, ale przez konieczność przeciskania się do miejsc, z których dało się je w ogóle obejrzeć.

 

🌱Mam wrażenie, że dominowały dwa światy. Z jednej strony charakterystyczna dla angielskich ogrodów bujność – klasyczne gęste nasadzenia bylinowe, wylewające się spod drzew, aż nierealnie warstwa na warstwie, roślina na roślinie. Z drugiej strony obraz niemal pustynny, sukulenty, żwir… Jakoś między nimi nie było miejsca na rozwiązania bliższe codzienności…

Tam, gdzie pojawiała się próba narracji o dzikości, o rodzimych roślinach wszystko było nadal perfekcyjnie wyreżyserowane i kontrolowane.

💦 Acha, prawie w każdym ogrodzie pokazowym była się woda. Strumienie, oczka, lustra wody, altany stojące w wodzie. „Sustainability story” jest punktem do odhaczenia wśród obowiązkowych wytycznych dla twórców. Tylko na wystawie woda zdaje się lecieć z kranu, a w realu skąd miałaby? Paradoksalnie tydzień po Chelsea w UK padł historyczny rekord upału!

 

🤔 Czy Chelsea nadal zachwyca? Tak.

 

🌱Zachwyca rozmachem, jakością wykonania, poziomem projektowym i zdolnością do budowania emocji. Bilety nietanie, a mimo to rozchodzą się błyskawicznie. Jednocześnie coraz częściej zastanawiam się, czy przy setkach tysięcy odwiedzających, ogromnym zainteresowaniu mediów i pozycji wręcz legendarnej imprezy ogrodniczej świata nie jest to niewykorzystana szansa. Szansa, by mocniej mówić o tym, jak współcześnie projektować i realizować!

 

🌱Być może już sama nazwa wydarzenia podpowiada, że Chelsea przede wszystkim jest ogrodnicza - trochę hobbystyczna, trochę historyczna, taka bardzo angielska. Celebruje ogrody! A ja wciąż szukam w niej jednak mocniejszych akcentów dotyczących krajobrazu, miasta i wyzwań, które stoją dziś przed nami wszystkimi.

 

🌱Mimo oczywistej komercjalizacji imprezy, właśnie dzięki swojej popularności Chelsea mogłaby mieć wyjątkową możliwość przenoszenia ważnych idei daleko poza środowisko projektantów i ogrodników. No cóż, chciałabym chyba zobaczyć nie tyle perfekcyjną realizację, ile odważniejszą wizję tego, jak będziemy żyć wśród zieleni za 10, 20, 30 lat…



©2026 by Oktawia Wasielewska

bottom of page